Malczan
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona Główna Mój Maluszek Download Galeria Linki
Mój Maluszek

Mój maluszek to ELX z roku 1997. Fabrycznie był w kolorze czerwonym, lecz ja posiadłem go w kolorze czarnym matt. Mój ojczym kupił go w grudniu 2011 roku i jest jego trzecim właścicielem. Gdy został zakupiony wyglądał tak:
Pierwsze dni Pierwsze dni Pierwsze dni
Już na pierwszy rzut oka widać iż wymagał on renowacji, a usterki jakie zauwarzyłem to:
- poobijana karoseria;
- Przedni zderzak był ze starszej wersji i w dodatku źle przymocowany (przyspawany);
- Lakier był cały obdarty na rantach wozu;
- Podsufitka opadała;
- Okno w drzwiach kierowcy się nie domykało;
- Zamek w drzwiach pasarzera nie odbijał;
- Wykładzina była cała przetarta(głównie nadkole u kierowcy);
Już po dwóch tygodniach użytkowania pękł resor przedni, więc odrazu poleciałem załatwić drugi. Trzy dni później malec znów był sprawny, choć wymiana resoru zajęła mi prawie cały dzień.
Po około 5 tygodniach od naprawy resoru wysypały się łożyska w alternatorze i jeździłem tak około miesiąca, a w tym czasie rozmyślałem jak zrobić z niego jedyny w swoim rodzaju wóz i w mych myślach tworzyły się różne projekty.
Najpierw myślałem żeby zrobić go na dwa kolory czarny i ciemny zielony. Projekt zapowiadał się mniej więcej tak:
Początkowy projekt renowacji Początkowy projekt renowacji Jednak po interwencji kolegów z forum, którzy twierdzili, że ten styl przestał być modny już kilka ładnych lat temu, postanowiłem pomalować go na jeden kolor.
Wybór padł na czarny metalik. W środku miało być czarno-czerwono, Fotele i kanapa standardowe, lecz z nowymi obszyciami, konsola środkowa z cinquocento, sportowa kiera, liczniki z ccs i jakieś solidne audio. W planach są również elektryczne szyby, centralny zamek i lusterka od seicento.
Podczas wymieniania łożysk w alternatorze zmieniłem też tarczę sprzęgła na nową. Miałem lekkiego stresa, gdyż pierwszy raz wyciągałem silnik z budy, lecz po złożeniu wszystkiego spowrotem do kupy wszystko było cacy a autko wkońcu zaczęło chodzić bez zarzutu.
Zbliżał się czas zrobienia przegladu, lecz miałem obawy co do sprawności zawieszenia i układu kierowniczego.
Konkretnie to były spore luzy prawej zwrotnicy i lewej tylnej piasty. Piastę zregenerowałem za pomocą zestawu naprawczego, lecz na zwrotnicę musiałem trochę poczekać.
W miendzy czasie opel wrócił z naprawy, a maluch mógł nieco odpocząć i czekać na nowe części.
Gdy malec był nieużywany mogłem w końcu zacząć przygotowania do zimy. Wywaliłem wszystko ze środka i zeskrobałem pozostałości po wygłuszeniu i konserwacji podłogi. Niestety podłoga okazała się być sitem, lecz nie wszystko było stracone. Po krótkich negocjacjach ojczym zgodził się połatać dziury w podłodze a, gdy już to zrobił, Pomalowałem ją farbą antykorozyjną.
Po rozprawieniu się z podłogą, wyklepałem wszystkie wgniotki i wyrównałem je masą szpachlową.
Następnie przewruciliśmy auto na bok i rozprawiliśmy się z podłogą od spodu, po czym pomalowałem ją farbą antykorozyjną, a po jej wyschnięciu zakonserwowałem podłogę "barankiem". W międzyczasie wymieniliśmy prawy tylny wachacz oraz zbiornik paliwa.
Po postawieniu malucha na koła wymieniłem jeszcze wszystkie szczęki hamulcowe, drążki kierownicze i wynająłem brata, aby "odświerzył" lakier za pomocą farby w spray'u. Przy okazji odświerzyliśmy wszystkie plastiki wnętrza auta i zamontowałem nowy odpowiedni dla tej wersji zderzak przedni.
Przez zimę ciężko było o jakiekolwiek zmiany we fiaciku ale udało się zrobić kilka fotek w plenerze. Oto i one: Jest marzec 2013 roku, więc czas coś pomodzić przy maluszku. Ostatnio brat załatwił mi nieco zniszczoną i zdekompletowaną kierownicę MOMO Competition, która po wstępnym umyciu i wypastowaniu zamieniła oryginalną toporną kierownicę fiata. Mimo, iż kiera wymaga renowacji, to bardzo cieszy oko i sporo poprawia wygodę kierowania (albo to tylko takie uczucie).
A tutaj takie małe porównanie. Po lewej stan po zakupie, a po prawej po roku użytkowania:
Tak nawiasem, brak klosza lampy wstecznej to jakiś głupawy żart jakiegoś barana, tzn. wieczorem był, a rano już nie. Na szczęście w gratach miałem drugą lampę i już jest wymieniona, co widać na kolejnych fotach.